Tegoroczne, klubowe zawody ,,Atak na rekord” rozegraliśmy jak zwykle na koniec roku kalendarzowego-30 grudnia 2017r. Takie umiejscowienie w czasie- na koniec roku i koniec sezonu startowego nie jest przypadkowe. W pływaniu kategorie wiekowe dzielimy zawsze według roku urodzenia bez względu na to czy zawodnik urodził się w styczniu czy w grudniu danego roku. Teoretycznie najłatwiej jest więc pobijać rekordy na koniec roku, tuż przed przejściem do kategorii wyższej. Teoretycznie…prawda jest jednak taka, że Rekordy Klubu są już bardzo wyśrubowane. Obecnie, w zdecydowanej większości przypadków, aby poprawić rekord trzeba wymazać z tablicy zawodniczkę czy zawodnika, który tym wynikiem zdobywał medal Mistrzostw Polski! Niektóre rekordy mają już po kilkanaście lat! Czas najwyższy je poprawić!

Co roku, na naszych zawodach sztuka ta udaje się co najmniej kilku zawodnikom. Dodać trzeba, że miniony rok 2017 był bardzo udany pod względem bicia rekordów. Julia Malinoś poprawiała rekordy na 50, 100, i 400 metrów stylem dowolnym. Klaudia Malec i Julia Bednarz wielokrotnie poprawiały i wzajemnie odbierały sobie rekordy na 50, 100 i 200 metrów stylem klasycznym-ostatecznie wszystkie należą do Klaudii Malec. Katarzyna Szuper poprawiała rekordy na 50, 100 i 200 metrów stylem grzbietowym i 100 m stylem motylkowym. Filip Łagoźny poprawił rekordy na wszystkich dystansach żabkarskich-50, 100 i 200 metrów. Wszystko to a także osłabienie chorobami miało wpływ, że na ostatnich zawodach w roku sztuka ta udała się tylko 2 zawodniczkom. Emilia Ulanicka poprawiła rekord 9 latek na 200 m stylem zmiennym, należący do Izy Kropornickiej. Katarzyna Szuper poprawiła rekord należący do Katarzyny Sędłak na 200 m stylem motylkowym. Gratulując rekordzistom pamiętać należy, że w naszych zawodach nie chodzi tylko o bicie rekordów. Są to przede wszystkim zawody integracyjne, dają młodym zawodnikom możliwość zaprezentowania swoich umiejętności  przed większą publicznością-złożoną głównie z ich rodzin. Jest to dla nich-zawodników (dla rodziców, dziadków, ciotek i wujków też…) bardzo ważne, dlatego tremy i małego stresu nie da się uniknąć. Najważniejsza jest jednak radość z odniesienia mniejszego lub większego sukcesu, radość z wejścia na podium i zaprezentowania się rodzinie. Dopełnieniem szczęścia był słodki upominek, pamiątkowy dyplom i klapsik płetwą od trenera!